<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<!-- If you are running a bot please visit this policy page outlining rules you must respect. http://www.livejournal.com/bots/ -->
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:lj="http://www.livejournal.com">
  <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat</id>
  <title>That's what Tiggers do best!</title>
  <subtitle>cussy_pat</subtitle>
  <author>
    <name>cussy_pat</name>
  </author>
  <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/"/>
  <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom"/>
  <updated>2007-12-24T01:50:20Z</updated>
  <lj:journal userid="11790116" username="cussy_pat" type="personal"/>
  <link rel="service.feed" type="application/x.atom+xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom" title="That's what Tiggers do best!"/>
  <link rel="hub" href="http://pubsubhubbub.appspot.com/"/>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:9493</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/9493.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=9493"/>
    <title>Kto wiedział, że czekolada ma kryształy?</title>
    <published>2007-12-24T01:50:20Z</published>
    <updated>2007-12-24T01:50:20Z</updated>
    <content type="html">&lt;p&gt;Czekolada zawiera wiele składników, z których część może uzależniać, w tym:&lt;/p&gt; &lt;ul&gt;&lt;li&gt;Cukier - tabliczki czekolady (w przeciwieństwie do kakao) mogą zawierać duże ilości cukru&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Kofeina - ten sam stymulant, który zawarty jest w kawie, występujący jednak w czekoladzie w niewielkich ilościach (5-10mg w tabliczce); należałoby zjeść 12 tabliczek czekolady, aby spożyć jej tyle, ile zawiera szklanka kawy&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Teobromina - aktywna biologicznie pochodna ksantyny, główna substancja uzalezniajaca charakterystyczna dla czekolady. Gorzka czekolada zawiera jej ok. 1%, mleczna od 0,1% do 0,5%.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Anandamid - psychoaktywny endokannabinoid&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kannabinoidy" title="Kannabinoidy"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kannabinoidy" title="Kannabinoidy"&gt;Fenyloetyloamina - endogennna pochodna amfetaminy, neuroprzekaźnik&lt;/a&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Neuroprzeka%C5%BAnik" title="Neuroprzekaźnik"&gt; zwany "hormonem miłości", substancja odgrywającą ważną rolę w stanie zakochania. Jednak fenyloetyloamina spożyta nawet w dużej ilości jest nieaktywna, jak to opisał Alexander Shulgin w książce Pihkal.&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:9442</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/9442.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=9442"/>
    <title>We exist because someone thinks about us, not vice versa.</title>
    <published>2007-12-09T12:09:07Z</published>
    <updated>2007-12-09T12:09:07Z</updated>
    <lj:music>Cinco razones</lj:music>
    <content type="html">There's a day, you'll see. &lt;br /&gt;One awesome day.&lt;br /&gt;On that day everything is good.&lt;br /&gt;You see the people you want to see,&lt;br /&gt;eat your favorite food,&lt;br /&gt;and everything that happens is what you want to happen.&lt;br /&gt;if you turn on the radio, your favorite song is playing.&lt;br /&gt;if you go on a TV game show,&lt;br /&gt;you win everything.&lt;br /&gt;Money, trips... everything.&lt;br /&gt;Mark my words...&lt;br /&gt;everything.&lt;br /&gt;it happens once in a lifetime, so you have to be ready.&lt;br /&gt;Or you'll miss it.&lt;br /&gt;it's like a detour.&lt;br /&gt;Like when you're on a road and come to a detour&lt;br /&gt;but you're talking on your cell&lt;br /&gt;or arguing or thinking about something&lt;br /&gt;and don't realize and you miss it&lt;br /&gt;and you're screwed because you can't turn back.&lt;br /&gt;Well, that day is the same thing.:&lt;br /&gt;a detour.&lt;br /&gt;And you can choose how things will be from that day on.&lt;br /&gt;Either you take the new route,or you don't.&lt;br /&gt;That's why we have to be ready, Zule.&lt;br /&gt;There are too few good things in life.&lt;br /&gt;And if you miss them because you're thinking about something else,&lt;br /&gt;that would suck.&lt;br /&gt;That would really suck.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:9129</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/9129.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=9129"/>
    <title>cussy_pat @ 2007-12-06T15:05:00</title>
    <published>2007-12-06T14:13:15Z</published>
    <updated>2007-12-06T14:13:15Z</updated>
    <content type="html">- Look at that! Can you believe it?!&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- No, I don't. It just can't exist. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;- But you're looking at that right now...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Don't exaggerate.. It's too stupid to be produced by anyone. Fact that I see it doesn't have to mean it really exists..</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:8791</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/8791.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=8791"/>
    <title>Go on, prove me wrong. Destroy the fabric of the universe. See if I care.</title>
    <published>2007-11-23T07:50:59Z</published>
    <updated>2007-11-23T07:50:59Z</updated>
    <content type="html">Zrobiło się już zimno, ogrzewam dłonie zieloną herbatą, pokój pachnie mi gorącym ryżem i wanilią. Wieczorami otwieram okno i czasem sączę powolutku drinka, wtedy pachnę mlekiem i słucham muzyki. Czasem półtorej godziny dzielę na krótkie odcinki czasu długości jednego basenu, a potem rozkoszuję się zapachem mandarynek. Rano zapach kawy z mlekiem.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:8479</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/8479.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=8479"/>
    <title>con dolcezza</title>
    <published>2007-10-31T07:08:22Z</published>
    <updated>2007-10-31T07:08:22Z</updated>
    <content type="html">Biegnąca w przeciwnym kierunku kilkuletnia dziewczynka na mój widok zatrzymała się i z szeroko otwartymi ustami przyglądała mi się wypuściwszy z rąk lalkę. Kiedy ją minęłam, i obejrzałam się przez ramię, wciąż oglądała się za mną z otwartą buzią i wielkimi oczami, ciągnięta delikatnie za ramię przez matkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;con dolcezza - po włosku "do something with sweetness". Wypowiedziane na głos jest miękkie i prawie że mruczące.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:8236</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/8236.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=8236"/>
    <title>joemonster</title>
    <published>2007-10-29T10:13:11Z</published>
    <updated>2007-10-29T10:13:11Z</updated>
    <content type="html">haikus are easy&lt;br /&gt;but sometimes they don't make sense&lt;br /&gt;refrigerator</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:7991</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/7991.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=7991"/>
    <title>cussy_pat @ 2007-10-28T13:33:00</title>
    <published>2007-10-28T12:37:58Z</published>
    <updated>2007-10-28T12:37:58Z</updated>
    <content type="html">Z moich doświadczeń wynika, że McDonald's na całym świecie wszędzie jest taki sam. Niekiedy menu odrobinę się różni, ale BigMac, cola i frytki zawsze smakują tak samo. Na tacy są pokazani pracownicy z mało przekonywującymi argumentami dowodzącymi, że ta praca to spełnienie ich marzeń. A przy stolikach wokół bardzo dziwni ludzie. Zawsze mi się wydawało, że najdziwniejszych ludzi spotykam przy sklepie całodobowym i w McDonald's.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:7725</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/7725.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=7725"/>
    <title>helthy food i clothes with tasty.</title>
    <published>2007-10-21T14:56:35Z</published>
    <updated>2007-10-21T14:56:35Z</updated>
    <lj:music>la radiolina</lj:music>
    <content type="html">Wczoraj zwątpiłam w ludzi. W sobotni wieczór po propozycji kupna malibu, mleka, i obejrzenia jakiegoś filmu usłyszałam odpowiedź "No, not really, we're studying...".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowozelandka, która uwielbia kicz znany jako Dragostea din tei: "What is their language? I know it's the country where Auschwitz is, do you remember which country is that?"&lt;br /&gt;Po mojej odpowiedzi poprzedzonej długim milczeniem stwierdziła, że chyba jednak nic nie wie o Europie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opiekun akademika: "Zabawa jest potrzebą! Sen jest potrzebą! Seks jest potrzebą! Każdy ma potrzeby!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasłyszane od Japończyka: Japonka z reguły daje na pierwszej randce, i na ogół pozwala swojemu facetowi na trzy zdrady, chcąc "dać mu szansę". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na dworcu wręczono mi paczkę makaronu, na którym było napisane "Pasta is healthy! Let's eat pasta for our health!"</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:7286</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/7286.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=7286"/>
    <title>Tam, gdzie pieprz rośnie.</title>
    <published>2007-10-12T17:11:31Z</published>
    <updated>2007-10-12T17:11:31Z</updated>
    <content type="html">Zabawne jest jedzenie niespodzianek co dzień. Stwierdziłam, że co dzień będę próbować czegoś innego (wyjątkiem są płatki z mlekiem, których się nie wyrzeknę, i ryż, bo mam suihanki), skutkiem czego nigdy nie wiem, czy będę w stanie zjeść mój następny posiłek. Problem polega na tym, ze japońskie jedzenie w sporej części wcale mi nie smakuje. Bento jedzone na murku miedzy polami ryzowymi okazało się w połowie dla mnie niejadalne, kupny sos curry ledwo dał się zjeść (byłam dzielna T_T ), nigdy więcej w życiu nie tknę okonomiyaki i wcale nie lubie misoshiru, ale za to na przykład mochi melonowe i brzoskwiniowe okazały się przepyszne, uwielbiam onigiri, takoyaki i jeszcze sporo różnych rzeczy. Ważny jest element zaskoczenia. &lt;br /&gt;Dobra, wcale nie, ale fajnie to brzmi.&lt;br /&gt;Tak cichutko to marzę o spaghetti przyprawionym bazylią i ziołami prowansalskimi, o, albo o carbonarze, takiej dobrej i specjalnej, dobrym chlebie, bułkach, porządnej pizzy i dobrej kawie, najlepiej do łóżka. Wiem, straszna jestem, a tak właściwie to jestem po prostu głodna, bo wypiłam całe mleko i nie mam do płatków. T_T&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;K. pokazała mi ostatnio zdjęcie malutkiego skrawka skały wystajacego z wody. Owa skała, szumnie nazwana wyspą, nalezy do jej znajomego Koreańczyka, który od zawsze marzył o posiadaniu własnej wyspy. Nie ma domu, ale wyłożył ogromna sumę pieniędzy, żeby swoje marzenie spełnić. Jako że jego skała znajduje się na terenie parku narodowego, nie może niczego tam zbudować. Może jednak tam popłynąć, połozyć się na twardym kamieniu i z zadowoleniem stwierdzić: "To jest moja wyspa." Człowiek szczęśliwy i spełniony.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:6829</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/6829.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=6829"/>
    <title>koty to zwierzęta z natury wodolubne. :]</title>
    <published>2007-05-13T16:24:50Z</published>
    <updated>2007-05-13T16:24:50Z</updated>
    <lj:music>porcupine tree</lj:music>
    <content type="html">Siedzę sobie i w duchu wyrażam zadowolenie. Po raz pierwszy od jakichś pięciu lat zapewne byłam dziś na basenie i jejku, ale mi teraz przyjemnie. Zwłaszcza po zimnym prysznicu rano siedzenie 45 minut w ciepłej wodzie (no i potem jeszcze prysznic) to rozkosz, zwłaszcza że zwykle tyle trwa moja normalna kąpiel (wiem, że to chyba niezdrowo, ale jedną z niewyjaśnionych tajemnic of moi jest fakt, że kiedy wchodzę do wanny wypełnionej ciepło-gorącą wodą, to zatrzymuje się dla mnie czas i kiedy wychodzę, niezmiennie reaguję zdziwieniem na informację, jak długo tam siedziałam). A że jeszcze świeciło słońce, woda była przejrzysto-niebieska, a pływanie sprawiało mi czystą przyjemność...Podczas spaceru do domu byłam niesamowicie odświeżona. I zupełnie niezmęczona. Trza mi częściej chodzić na basen, o!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyną niedogodność stanowi fakt, że w okolicznych sklepach nie mogę znaleźć lodów pomarańczowych na patyku. :)</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:6650</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/6650.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=6650"/>
    <title>orgazm organoleptyczny.</title>
    <published>2007-05-13T16:21:00Z</published>
    <updated>2007-05-13T16:21:00Z</updated>
    <content type="html">Chwila obecna: marzę o gorącej czekoladzie, ewentualnie wypiłabym sobie kakao (uwielbiam używać słów, których odmiany przez przypadki należy unikać fo.O'), o cieście czekoladowym lub orzechowym, najlepiej torcie, z którego czekolada zostawałaby mi na wargach przy każdym kęsie. I można by ją zlizywać. O czerwonym winie, szampanie lub malibu z lodem. O ciastkach czekoladowych i słodkich truskawkach. Z bitą śmietaną. I polewą czekoladową. &lt;br /&gt;Podobno zarówno czekolada, jak i truskawki to afrodyzjaki. Niestety o tych wszystkich przyjemnościach nie pomyślałam wcześniej, a ja obiecałam być grzeczną dziewczynką, nie otwierać obcym i zapewne dotyczy to również chodzenia samej po nocy do całodobówki. Poza tym bądźmy szczerzy - jestem leniwa. :]</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:6277</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/6277.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=6277"/>
    <title>Truskawki dzięki zawartości pektyn chronią przed stresem i polepszają samopoczucie. :]</title>
    <published>2007-04-30T22:37:46Z</published>
    <updated>2007-04-30T22:37:46Z</updated>
    <content type="html">Spacer nad morzem pozostaje w pamięci przez dłuższy czas, ciągle przypominany piaskiem wysypującym się czy to z butów, nawet jeśli na plażę poszło się w innych, czy to z zapiaszczonej komórki, której się nie używało na plaży, lub też piaskiem zalegającym na dnie torby, tak jakby się w niej przenosiło co najmniej kilka jego garści. Piasek znajduje się tam, gdzie nie ma prawa się znaleźć, usilnie dając o sobie znać, i to wszystko tylko dlatego, że się poszło na plażę. Tylko po co?&lt;br /&gt;Kiedyś rozwiążę tą odwieczną zagadkę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...tą, czy tę?</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:5752</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/5752.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=5752"/>
    <title>" - ! -  powiedział Rincewind."</title>
    <published>2007-04-07T16:44:35Z</published>
    <updated>2007-04-07T17:10:46Z</updated>
    <lj:music>manu znowu</lj:music>
    <content type="html">&lt;font size="1"&gt;&lt;span class="postbody"&gt; "- Nie czas na tańce, kiedy ziemia ma się lada chwila rozlecieć.  &lt;br /&gt; - Ale jeżeli w ogóle chcemy jeszcze potańczyć, to trzeba to zrobić zaraz. Kochany! Ona się przecież rozleci dopiero za dwa dni!" &lt;/span&gt;&lt;/font&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kaprysu w nudny wieczór w domu sięgnęłam&amp;nbsp; po pierwszą z brzegu książkę o Muminkach. I uznałam, że oprócz "Kubusia Puchatka" i "Małego Księcia" to kolejne z książek dla dzieci, do których przyjemnie jest wrócić, tak jak zawsze można wrócić do skondensowanego mleka z tubki i nadal będzie smakowało. Swoją drogą, skondensowane mleko w tubce kusi mnie ostatnio z półek sklepowych.&lt;br /&gt;Stwierdziłam, że bycie takim muminkiem może być fajne, bo wprawdzie jest się wtedy owłosionym na całym ciele trollem i ma sie znacząco wystający brzuch, łazisz bez bielizny (hmmmm, to w sumie nie jest takie złe..), ale za to co rok zapadasz w październiku w sen zimowy, z brzuszkiem pełnym igliwia, i budzisz sie dopiero na wiosnę. Czyli akurat wtedy, kiedy się robi ciepło. To coś dla mnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wyskakujący na monitorze critical error może sie przyczyni do wyciągnięcia mnie z biernego marazmu umysłowego. Ot, takiego snu zimowego. :)&lt;br /&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:5505</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/5505.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=5505"/>
    <title>coffee.</title>
    <published>2007-03-06T15:16:05Z</published>
    <updated>2007-03-06T15:16:05Z</updated>
    <content type="html">&lt;b&gt;&lt;font size="1" face="Arial, Helvetica, sans-serif"&gt; Sex may be a little more factual than love. You know whether it was good or not. You know whether you liked it or not. You're not going to change your mind about it ten years later.&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;  &lt;p&gt;&lt;b&gt;&lt;font size="1" face="Arial, Helvetica, sans-serif"&gt;Iggy Pop&lt;/font&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:5312</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/5312.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=5312"/>
    <title>Gród Chochlika.</title>
    <published>2007-03-05T23:25:55Z</published>
    <updated>2007-03-05T23:25:55Z</updated>
    <lj:music>robbie loe d'amour - spec</lj:music>
    <content type="html">Kiedy kocię było jeszcze małe, razem z bratem (który też lubi koty, niemniej mnie zawsze bardziej kojarzył się z borsukiem. No ale mnie ktoś kiedyś szopem praczem nazywał, więc nie czepiajmy się nazewnictwa) stworzyło teorię postrzegania rzeczywistości. Teoria owa pochodzi z czasów zamierzchłych, na 99% jest sprzed Matrixa, więc wszelkie posądzenia o plagiat będą nieracjonalne. &lt;br /&gt;Teoria wzięła początki z interesującego faktu, że mózg potrafi nie dopuszczać do zauważenia przez człowieka pewnych rzeczy, albo powodować, że je widzi wtedy, kiedy ich nie ma. Tak więc to, co widzimy i postrzegamy jako codzienne i normalne, jako zwykłą otaczającą nas rzeczywistość, dla innych może być zupełnie inna. Ale my się nigdy nie zorientujemy, ponieważ wszelkie oznaki tego, że postrzegamy coś inaczej, nasz mózg (nasza psychika, czy coś tam innego) będzie interpretował na swój sposób, żadnych takich oznak do nas nie dopuszczając. I tu właśnie pojawia się pytanie - a co, jeśli to, co my widzimy (w tym momencie konkretnie JA, czy to ja, czy też osoba to czytająca), jest inne od prawdziwego? A co, jeśli każdy postrzega rzeczywistość inaczej? Na przykład, ja widzę ludzi i siebie jako dwunożne, dwuręczne i jednogłowe wyprostowane stworzenia o miękkim, z reguły różowawym ciele, posługujące się do komunikacji falami dźwiękowymi. Osoba mijająca mnie na ulicy może jednak stwierdzić, że minął ją właśnie wielki glut z wypustkami oddychający za pomocą krystalizacji gruczołów limfocytowych, nawiasem mówiąc taki sam, jak cała reszta społeczeństwa. Kto inny spojrzy na swoje obrośnięte mchem, granitowe występy i uzna, że czas na pożywny posiłek z dobrze namokniętego błocka. Co ja zobaczę jako zamawianie ostrej pizzy. Wszystkie te osoby będą się mijać (albo i nie, może będą tylko tak myśleć), bedą koegzystować obok siebie (albo i nie, może będą tylko tak myśleć), ale każdy będzie żył w innym świecie (z czego nie będzie sobie zdawał najmniejszej sprawy). To co ja uznaję za dźwięki i mowę, kto inny spostrzeże jako rytmiczne pacanie glutowatą wypustką albo promieniowanie służące do komunikacji międzyosobniczej. &lt;br /&gt;Zawsze było mi przyjemnie wyobrażać sobie, że wszyscy wokół mnie to koty, także ja, tylko mój mózg tego do mnie nie dopuszcza. Byłabym pręgowana, jak kociak z reklamy whiskasa. &lt;br /&gt;No dobra. Nie wiem, czy mój brat kiedykolwiek próbował to komuś innemu tłumaczyć, ale ja, zawsze kiedy się za to zabieram, czuję się niezmiernie głupio, szczególnie jak rozmówca patrzy się na mnie z totalnym niezrozumieniem, więc nie będę dalej w to brnąć. fo_O'&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;font size="1"&gt;poza tym na pewno użyłam mnóstwo niepotrzebnych słów do opisania czegoś prostego.&lt;/font&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:5055</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/5055.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=5055"/>
    <title>Hugs not/and drugs.</title>
    <published>2007-03-05T16:02:24Z</published>
    <updated>2007-03-05T16:02:24Z</updated>
    <content type="html">Jak przystało na kota, siedzę w słońcu i obżeram się czekoladą truskawkową. Teoretycznie jestem bardzo zajętym stworzeniem, a mianowicie jest mnóstwo rzeczy, które powinnam zrobić. Niemniej nie są to rzeczy, które robić by mi sie chciało, więc siedzę na słońcu i obżeram się czekoladą truskawkową.&lt;br /&gt;Po kątach od cholery rzeczy, które powinnam rozpakować, po podłodze walają się ubrania i ciągle sie o jakieś kable potykam. Wypadałoby dokończyć youyaku na Sugo i przetłumaczyć czytankę na Sakamoto. Mogłabym ambitnie sięgnąć po słownik i zacząć rozkminiać wiersze z bungo, ale jeszcze jestem zdrowa na umyśle. Zacząć robić coś twórczego, ale jeszcze jestem zbyt leniwa. Więc siedzę i popadam w gnuśną frustrację, którą zagłuszam czekoladą. Czekolada wygrywa. A jak jeszcze do niej pizza (koniecznie ostra) dojdzie, to będę niesamowicie szczęśliwym kotem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś już po raz drugi przyśniły mi się stwory z gry, które mnie goniły. Nawiasem mówiąc, moje ulubione. Sen wcale koszmarem nie był, pomimo faktu, że wielkie ryczące drzewo próbowało mnie zgnieść. Wielkie ryczące drzewo okazało się całkiem przyjazne w porównaniu z bungo. Które spędzam zasłaniając przed O oczy, których wyrazu politowania ukryć już nie potrafię, czego Zosia świadkiem. &lt;br /&gt;Żeby już całkiem znielubić poniedziałki, plan pod tytułem siądę-w-kącie-z-tyłu-i-nie-będę-się-ruszać-to-może-mnie-nie-zauważy-i-nie-to-wcale-nie-mi-burczy-w-brzuchu-bo-mnie-tu-nie-ma jak zwykle się nie sprawdził, i Huszcza spytał mnie o moje postępy odnośnie magisterki (jakby ktoś nie wiedział, są nie tyle zerowe, ile wręcz na minusie), co przypomniało mi, czemu ja w sumie na tych zajęciach ostatni raz byłam w październiku i czemu było mi z tym faktem całkiem dobrze. Za to dowiedziałam się ciekawej rzeczy, czyli mianowicie tego, że są plany już za 2 lata zniesienia pracy magisterskiej jako zakończenia studiów magisterskich i zastąpienia jej mniejszą pracą roczną oraz, uwaga uwaga, błyskawica i grzmot, egzaminem z całego materiału przerabianego w ciągu studiów. Chóry piekielne w tle, flashback na literaturę klasyczną, literaturę współczesną, bungo, kanjie, obrazy przyspieszają pokazując po kolei wszystkie zajęcia, które dotychczas mieliśmy, kończąc charakterystycznym rechotem z rodzaju tego, który nastąpił po komentarzu na temat zakazu występowania kobiet w teatrze japońskim ("ale orgie i tak się odbywały, hyhyhy"). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekolada. Mniam. &lt;br /&gt;Btw, wiedzieliście, że poza czekoladą, seksem, przytulaniem, i ostrymi przyprawami, jak papryka chilli, wydzielanie endorfin może być spowodowane również poczuciem zagrożenia i wysiłkiem fizycznym? Ja tam zawsze wolałam czekoladę, seks, przytulanie i ostre przyprawy.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:4636</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/4636.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=4636"/>
    <title>I feel guilty about it, but I like this part of global warming. :]</title>
    <published>2007-03-01T14:11:57Z</published>
    <updated>2007-03-01T14:11:57Z</updated>
    <content type="html">Dla wszystkich, którzy chcą usłyszeć, jaki to czwarty rok jest łatwy i przyjemny.&lt;br /&gt;............&lt;br /&gt;......................&lt;br /&gt;..................................&lt;br /&gt;Jest do dupy.&lt;br /&gt;Wyobraźcie sobie łączone z trzecim rokiem ćwiczenia z literatury klasycznej z O. Który wymaga znajomości bungo rzecz jasna. Tego swojego bungo. I każe tłumaczyć wiersze z Man'youshuu. -_________________________________________-'&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Pamiętacie czytankę o słoniach i genialny wykres zależności energii pobieranej ze środowiska przez ludzie a przez słonie? Dzisiaj ją przerabialismy. -__________________-'&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale za to jestem po sycącym spaghetti, a kot najedzony to kot zadowolony. I pogoda wiosenna. Więc w sumie jest fajnie. :]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie to dziwna rzecz. Jest sobie, jest,&amp;nbsp; a potem się zmienia kompletnie. To było głębokie, ne? =p A tak serio, to moje wewnętrzne przemyślenia są nieco bardziej zawikłane, ale jak to przystało na mruczące i miauczące stworzenie często zwijające się w kłębek, nie chce mi się ich opisywać. Wolę się przytulic do grzejnika. :]</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:4510</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/4510.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=4510"/>
    <title>All you see or seem is but a dream within a dream.</title>
    <published>2007-02-25T12:12:11Z</published>
    <updated>2007-02-25T12:12:11Z</updated>
    <lj:music>queen</lj:music>
    <content type="html">Ostatnio miewam bardzo dziwne sny. Od rzucania się z siostrą kotletami mięsnymi (obudziłam się w momencie, kiedy sięgnęłam po miskę z sosem), przez rozmowy o ogórkach, pozbywania sie ciał znajomych ciągnąc je nocą przez miasto, po szukanie ludzi na dworcu. W każdym bądź razie, ostatnio mi się śniło, że szłam sobie na mieście, i weszłam do sklepu. Pełnego różnych rzeczy codziennego użytku, które, jak tylko się do nich zbliżyć i wziąć do ręki, robiły sie puchate i zaczynały mruczeć, tak bardzo chciały być kupione i chciane. Oczywiście we śnie to, że patelnia obrasta mięciutkim futerkiem i łasi mi sie do rąk, wcale nie wydało mi się dziwne, jedynie zrobiło mi się jej żal, że nikt jej dotychczas nie kupił. Więc wykupiłam wszystko, co było w sklepie, i trzymając w rękach (to, że rzeczy było mnóstwo, a trzymając je wszystkie miałam zaledwie jedną rękę zajętą, również nie zdziwiło mnie w najmniejszym stopniu) mruczące futrzaste stworzenia przyniosłam do domu. &lt;br /&gt;I za cholerę tego snu nie rozumiem. Może chodzi o to, że fajnie byłoby mieć kotka.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:3847</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/3847.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=3847"/>
    <title>wiiiiiiiiiii się kręci.</title>
    <published>2007-02-09T19:44:27Z</published>
    <updated>2007-02-09T19:49:06Z</updated>
    <lj:music>me gustas tu</lj:music>
    <content type="html">Patrzcie, jak &lt;a href="http://www.kmgr.pl"&gt;się fajnie kręci!&lt;/a&gt; ^^&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka słów od autora: &lt;br /&gt;"Laski z Japonii, podniecać się!" :P</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:3704</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/3704.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=3704"/>
    <title>copycat.</title>
    <published>2007-02-03T17:19:47Z</published>
    <updated>2007-02-03T17:19:47Z</updated>
    <lj:music>Tenacious D</lj:music>
    <content type="html">Co byś zrobił(a), gdybyś jutro obudził(a) się na Księżycu? NASA wypisało &lt;a href="http://www.nasa.gov/pdf/163560main_LunarExplorationObjectives.pdf"&gt;181 Things To Do on the Moon&lt;/a&gt;, ale większość była raczej nudna - obserwacje astronomiczne, badanie jakichś struktur, cząstek, czy wpływu środowiska księżycowego na ludzki organizm.&amp;nbsp; Zabrakło rozrywki, czyli na przykład robienia efektownych wybuchów, które można by podziwiać z Ziemi. Czy wyżłobienia na Księżycu kraterów, które z Ziemi widoczne byłyby jako pandzia mordka. Albo chociaż hodowania sałaty.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:3553</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/3553.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=3553"/>
    <title>We love Katamari !</title>
    <published>2007-01-31T18:11:38Z</published>
    <updated>2007-01-31T18:46:48Z</updated>
    <lj:music>Ska-P  -  Cannabis</lj:music>
    <content type="html">Coś ostatnio przejawiam skłonności niszczycielskie, albo inaczej - rzeczy w moim otoczeniu mają skłonność do samodestrukcji. Ot, suszarka która postanowiła się połamać i paść na ziemię minutę po tym, jak powiesiłam na niej czyste pranie. Myta szklanka się potłukła. Sama! Nawet paznokcie mi się łamią. - -' Ale za to odrabiam to sobie wpadając wielką kulą na ludzi i słuchając ich krzyków. Od czasu do czasu kopnę kuzyna. I chciałam zauwazyć, że bliskość konsoli z fajnymi gierkami koliduje z sesją. Co chyba widać było na dzisiejsyzm zaliczeniu. O_o&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak w ogóle, to ostatnio się zastanawiałam, co sprawiało, że Yokono była tak świetną nauczycielką. Co było w niej takiego, że na jej zajęcia aż chciało się przygotowywać, że nauka była przyjemna. Jak to robiła, że ten japoński sprawiał frajdę, a nie zniechęcał. W sumie to chodzi o to, że ostatnio zostałam nauczycielką, a jak się już coś robi, to chciałoby się być w tym jak najlepszym, ne? A patrząc na nasze dotychczasowe nauczycielki...widzi się ogromną różnicę. Nastawienie, sposób uczenia, wszystkie drobne szczegóły. Jak uczyć, żeby ludzie chcieli się uczyć? Jeśli to odkryję, może przestanę chcieć walić głową w stół w czwartkowe lekcje cierpliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z innej strony. Ostatnio śnią mi się różne dziwne rzeczy, więc z nudów sobie sprawdziłam kilka rzeczy w senniku. Wyszło mi to:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;zmiana drogi życia; czujesz się w tej sytuacji trochę niepewnie&lt;/li&gt;&lt;li&gt;chociaż jesteś niewinny, dosięgnie cię cios losu&lt;/li&gt;&lt;li&gt;otrzymasz spadek po krewnych&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Musisz wytrwać w swoich postanowieniach, bo tylko one doprowadzą cię do sukcesu&lt;/li&gt;&lt;li&gt;symptom nadciągającego „nowego”;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;przed tobą ciężka walka;&lt;/li&gt;&lt;li&gt; twoje interesy przyniosą ci zasłużoną radość.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Zobaczymy, co się sprawdzi. :P</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:3281</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/3281.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=3281"/>
    <title>Głaszcz kota !</title>
    <published>2007-01-27T17:43:20Z</published>
    <updated>2007-01-27T17:43:20Z</updated>
    <lj:music>żurawiny</lj:music>
    <content type="html">Egzaminy odsuwają te miłe chwile, które mogłabym spędzić na czytaniu jakiejś fajnej książki wypożyczonej z biblioteki. Albo oglądaniu filmów. Graniu w hirołsów. Przyjemnym nudzeniu się przed kompem. Jedzeniu lodów. Gdyby ktoś mi je przyniósł, rzecz jasna. Z polewą czekoladową. Jeszcze ciepłą.. O, albo bym sobie ciacho zrobiła. Dobre i słodkie. Albo spaghetti siakieś.&lt;br /&gt;Ha, już wiem czemu pisze o jedzeniu. Ponieważ, rzecz jasna, jestem glodna. :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tydzień temu zostałam zarzucona masą komplementów, które sprawiły mi ogromna przyjemność. Koty uwielbiają komplementy i przytulanie! (to taki malutki hint :P ) I w sumie to już od..chwila..czterech osób usłyszałam, że mnie w pierwszej chwili nie poznali, co z wahaniem również przyjmę jako komplement. Jedna osoba stwierdziła, że zdawało mu się, że jakoś światło inaczej pada, ale cóż, trzeba mu to wybaczyć. fo.O'&lt;br /&gt;Ha. Jak to zmiana koloru włosów może poprawić nastrój. ^^&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spadł śnieg, jest biało, trzeszcząco pod butami i cholernie zimno, co nie pozwala się cieszyć pięknem krajobrazu, chyba ze na fotografiach oglądanych w ciepłym pokoju. Z ciepła kawą z mlekiem w łapach. &lt;br /&gt;Koty są czasem podobne do misiów i chętnie przespałyby zimę. &lt;br /&gt;Hurumpf.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:2860</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/2860.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=2860"/>
    <title>cussy_pat @ 2007-01-17T16:13:00</title>
    <published>2007-01-17T15:43:00Z</published>
    <updated>2007-01-17T15:43:00Z</updated>
    <content type="html">"On a scale of 1 to 7, where 1 means 'not at all satisfied with my life' and 7 means 'completely satisfied,' the people on Forbes magazine's list of the 400 richest Americans average 5.8--the same as the Inuit people in Greenland and the cattle-herding Masai of Kenya, who live in dung huts with no electricity or running water. Calcutta's slum dwellers score only a little lower, at 4.6."&lt;br /&gt;Rob Brezsny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aspekt rozrywkowy: zalałam laptopa colą przechodząc ze szklanką obok biurka. Go me.</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:2588</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/2588.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=2588"/>
    <title>szanuj to co mądre, zmysłowe i pełne treści.</title>
    <published>2007-01-06T00:21:38Z</published>
    <updated>2007-01-06T00:21:38Z</updated>
    <lj:music>gentleman - empress</lj:music>
    <content type="html">Po raz kolejny. I ha, doskonale pamiętam, kto co odpowiedział !&lt;br /&gt;Warto żyć, bo:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;zeby moc sie zachwycic czyms malym i prostym&lt;br /&gt;albo dokonac czegos wspanialego&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;żeby się dobrze bawić??&lt;/li&gt;&lt;li&gt;hmm .. po co sie zyje ? zeby przezyc jak najwiecej wspanialych chwil .. przezyc roznorakie emocje .. zyje sie tez po to zeby dawac innym szczescie, pomagac im, sprawiac przyjemnosci ..&lt;/li&gt;&lt;li&gt;nie wiem. tez sie zastanawiam.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;zyjemy po to zeby umrzec a w miedzyczasie miec mnooostwo milych chwil&lt;br /&gt;i duzo kasy&lt;/li&gt;&lt;li&gt;zyjemy po to, zeby odkryc sens zycia&lt;br /&gt;jest jeszcza inan wersja, ktora lubie....zyjemy, zeby doznac wszystkiego, co oferuej "zycie"&lt;/li&gt;&lt;li&gt;dla smacznych kanapek, gorącego Cappucino, zapachu śmietanki itp&lt;/li&gt;&lt;li&gt;po pierwze codziennie dzieje tak duzo, ze warto dowiedziec sie co bedzie jutro, a za kazdym razem jak sie budzisz twoje mozliwosci sa nieograniczone&lt;br /&gt;i nieograniczona jest ilosc rzeczy ktore moga sie zdarzyc - dobrych i przykrych&lt;br /&gt;i po prostu warto sie przekonac co wyskoczy z kapelusza.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;warto zyc po to zeby pojechac do japanu i poznawac bishounenow. i jeszcze zeby pic pycha kawe, zeby sie klocic i zeby miec racje i zeby byl snieg i potem lato i w miedzyczasie jesien&amp;nbsp; zeby moc lazic po lesie, zeby padalo, zeby moc grac na komputerze i ogladac dextera w tv i zeby dostawac prezenty na gwiazdke i zeby kupowac sobie glupie slicze rzeczy&amp;nbsp; ktore nie maja zadnego zastosowania (np blyszczace gwiazdki), zeby moc byc wredna i zlosliwa i zeby doczekac sie wreszcie tego cudownego dnia gdy Kowal odejdzie na emeryture&lt;/li&gt;&lt;li&gt;zeby przezywac i zeby zyc&lt;br /&gt;zdobywac&lt;/li&gt;&lt;li&gt;hmmm...warto żyć dla samego siebie i dla innych zarazem. bo człowiek nie byłby pełnowartościowy bez ludzi, wiec żyje sie dla tych chwil, kiedy chce Ci się krzyczeć z radości, bo masz kogoś, z kim to życie dzielić...no i dla czekolady też można żyć :D&lt;/li&gt;&lt;li&gt;chodzi o to że mogę tworzyć ruch&lt;br /&gt;w sposób w jaki go tworzę&lt;br /&gt;to czy będę potrafił zainspirować siebie i swoje otoczenie&lt;br /&gt;wywalczyć godny i w miarę sprawiedliwy świat&lt;br /&gt;chodzi o to by odnaleźć drogę do realizacji wyższych ideałów&lt;/li&gt;&lt;li&gt;a bo tak.&lt;br /&gt;dla seksu.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;dla drugiej osoby rzecz jasna&lt;br /&gt;co za glupie pytanie &lt;br /&gt;no i jeszcze dla samochodow&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;</content>
  </entry>
  <entry>
    <id>urn:lj:livejournal.com:atom1:cussy_pat:2502</id>
    <link rel="alternate" type="text/html" href="http://cussy-pat.livejournal.com/2502.html"/>
    <link rel="self" type="text/xml" href="http://cussy-pat.livejournal.com/data/atom/?itemid=2502"/>
    <title>mi vida</title>
    <published>2007-01-05T20:09:17Z</published>
    <updated>2007-01-05T20:09:17Z</updated>
    <lj:music>zgadnij.</lj:music>
    <content type="html">Jedną z dziwnych rzeczy charakterystycznych dla grudnia i stycznia jest to, że czasem nagle odzywają się ludzie - przysyłają smsa, wiadomość na gg, maila, kartkę z życzeniami czy cokolwiek - z którymi się straciło kontakt, pokłóciło lub zapomniało. A tu się odzywają, hej, jak leci, tak, wiem, że nie rozmawialiśmy od kilku lat, wesołych świąt, wszystkiego najlepszego. Zawsze mam problem z ustosunkowaniem się do czegoś takiego. No niby miło, że się odezwaliście, a z drugiej strony.. Pieprzcie się, nie pomyślelibyście o mnie, gdyby nie święta i sylwester, i gdyby nie wypadało się odezwać. Hipokryzja. I wcale nie życzycie mi wszystkiego najlepszego, bo albo was to gówno obchodzi, albo mnie nie lubicie, dziękuję bardzo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://cezar.homedns.org/poprawiacz%20nastroju.htm"&gt;http://cezar.homedns.org/poprawiacz%20nastroju.htm&lt;/a&gt;</content>
  </entry>
</feed>
